//////

Nauka i technika

  • Szczególne znaczenie w nowej polityce przyznano badaniom w dziedzinie wykorzystania surowców, inżynierii materiałowej,,technologii, produkcji rolnej i gospodarki- żywnośdowej, organizacji pracy i ekonomiki W.polityce naukowej i technicznej przyjęto na *VI Zjeź­dzie PZPR zasady popierania przedsięwzięć sprizyjających integracji badań naukowych, prac rozwojowych i produk­cji, a w szczególności tworzenia. kompleksowych organi-. zacji ‚naukowo-przemysłowych, powoływania instytutów uczelniano-przemysłowych i zakładów mogących sprostać zadaniom badawczym i wdrożeniom wyników tych dociekań. Kredo-polityki naukowej i technicznej sformułowa­nej przez VI Zjazd brzmiało: podstawowym kryterium ‚ oceny pracy badawczej winien być pożytek, jaki przynosi- ona krajowi.

Oczywiście, przy ta­kiej strukturze wydatków nie udało się osiągnąć większych’ celów. Rozdrobnienie środków było jedną z poważniejszych „chorób” rodzimej nauki, skoro w 1970 r. na 1812 placó­wek badawczych i rozwojowych tylko w… 14 roczne koszty prac dla gospodarki przekraczały sumę 100 min zł.Jak wówczas wyglądała sytuacja za granicą? Jak prze­biegał proces koncentracji nakładów, na badania, w kra- . jach, wysoko rozwiniętych? Analiza wydatków na prace badawcze, i rozwojowe w krajach. OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wskazuje, że w USA, Francji, Szwecji, Belgii następuje coraz większa’ koncen­tracja środków. We Francji przedsiębiorstwa prywatne ogółem 62 proc. wszystkich nakładów na badania i prace rozwojowe przeznaczyły na programy, których realizacja pochłaniała przeciętnie od 10 do 100 min dolarów.

Z badań GUS wynika, że w 1970 r. udział prac wykona- . nych w placówkach naukowo-badawczych, o koszcie prze­kraczającym 1,5 min zł w przeliczeniu .na jeden temat ba­dawczy, wynosił zaledwie 9,7 proc.;-badań o koszcie od 501 tys. do 1,5 min zł — nie więcej niż 15,8 proc.. Chociaż ’ nie były to zagadnienia badawcze o szerokim zakresie, koncentrujące znaczny wysiłek poznawczo-rozwojowy,jednak przy ówczesnym rozproszeniu, nadmiernym roz­drobnieniu sił i środków uznawano je za takie; stanowiły one około A prac w ogóle wykonywanych przez zaplecze naukowo-badawcze. Sytuację pogarszał fakt, iż większość badań to były prace o jeszcze mniejszych zakresach tema­tycznych — ponad A wszystkich opracowywanych tema­tów, przy czym, według danych GUS, ponad 11. proc, za­gadnień to drobne opracowania i analizy, których koszt przeciętnie nie przekraczał 30 tys. zł.

Polska roku 1971 z punktu widzenia potencjału gospo­darczego nie była już ^kopciuszkiem” Europy. Wytwarzaliśmy dochód narodowy^zapewniający nam dobre miejsce w Europie. Mieliśmy wówczas’ w kraju w przeliczeniu na 1000 mieszkańców dwukrotnie więcej pracowników z wyż­szym wykształceniem technicznym niż Wielka Brytania, RFN, Francja, a nawet USA .Gdzie zatem znajdowało się źródło niedostatecznej efek- _ tywności systemu badań i prac rozwojowych? Odpowiedź  , na to pytanie dał VI Zjazd PZPR w grudniu 1971 roku. „Niedostateczna koncentracja badań i prac rozwojowych, ^ rozproszenie tematów i placówek jest jednak nadal głów­ną słabością naszej nauki i techniki—stwierdzono w sprawoadaniu KC PZPR; Niedorozwój ogniw pośrednich mię­dzy placówkami .badawczymi a gospodarką, zbyt niski sto­pień wdrażania i upowszechniania wyników krajowych badań i prac rozwojowych stanowią nadal istotny hamu- „ lec postępu naukowo-technicznego-naszej gospodarki”.

W województwie. najbardziej uprzemysłowio­nym — katowickim, przy pracach nie zmechanizowanych, było zatrudnionych 44 proc. robotników grupy przemy­słowej, a .w województwie, wrocławskim — 43 proc., w, poznańskim — 46 proc., lubelskim’—: 45 proc., biało­stockim — 42 proc. Według badań GUS w zakładach prze­mysłowych kraju znajdowało się w 1968 r. ogółem 21 tys. wózków o napędzie elektrycznym i spalinowym. Tymczasem, jeśli wziąć pod uwagę, że w Polsce było wówczas po­nad 54 tys.-zakładów przemysłowych, że ich powierzchnia produkcyjna przekraczała 60 min m2, to łatwo obliczyć, iż owe-;21 tys. wózków, transportowych stanowiło kroplę w morzu potrzeb.Przykład niedostatecznej. mechanizacji świadczy, o tym, jak bardzo baza naukowo-badawcza i rozwojowa była oderwana od najważniejszych potrzeb gospodarczych i’spo­łecznych.

Lata sześćdziesiąte charakteryzowały się w krajach wy­soko uprzemysłowionych dynamicznym rozwojem postępu  w dziedzinie mechanizacji i automatyzacji. W ZSRR,ba- , dania i prace rozwojowe stworzyły szerokie podstawy; do ; automatyzacji, i rozwiniętej mechanizacji. W naszej polityce naukowo-technicznej uznano pror. blem mechanizacji prac ciężkich za jeden- z, najważniej­szych kierunków prac badawczych i rozwojowych. Tym­czasem w końcu lat sześćdziesiątych 1,2 min robotników grupy . przemysłowej nie było uzbrojonych w żadne urządzenia. tnechanizujące trud ludzki, a tylko ponad pół miliona pracowników przemysłu ‘ (robotników) korzystało z dobrodziejstw pełnej mechanizacji. .W roku -1968 w. Polsce- zatrudnionych było przy pracach nie zmecha­nizowanych -ogółem 45 proc. robotników grupy prze­mysłowej.

Według danych GUS placówki konstrukcyjne i technologiczne zatrudniały w 1970 r. tylko 6,5 proc. pracowników naukowo-badawczych. Także przestrzenne rozmieszczenie  potencjału naukowo-badawczego i rozwojowego’ było nie­korzystne. AV ‚Warszawie w 1970 r. mieszkało 4 proc. ludności kraju, a pracowało.’7,2 proc. ogółu zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej; stolica skupiła 50,6 proc. wszystkich osób posiadających stopień naukowy doktora oraz ponad 55 proc. mających stopień docenta i profesora . Co czwarty człowiek zajmujący się badaniami i pra- cami- rozwojowymi w Polsce pracował w Warszawie, co trzeci obywatel ‚z wyższym wykształceniem zatrudniony w nauce i co drugi z tytułem i stopniem naukowym.

 

Z drugiej jednak strony porównania międzynarodowe dotyczące kadr zatrudnionych w pracach badawczych i roz­wojowych wskazywały, że jeśli chodzi o potencjał intlekektualny, znaleźliśmy się w ścisłej czołówce europejskiej. /Według .danych GUS pod względem liczby zatrudnio­nych w działalności badawczo-rozwójowej w przeliczeniu ‚na 10 ‘tys. mieszkańców Polska zajęła w końcu lat sześć­dziesiątych trzeęje miejsce po ZSRR i Czechosłowacji; pod względem liczby naukowców i inżynierów zajmujących się badaniami i pracami rozwojowymi — 14,1 osób na 10 tys. mieszkańców — Polska znalazła się w Europie zaraz za ZSRR, Czechosłowacją, Szwajcarią, wyprzedzając Holan­dię, Francję i Wielką Brytanię.

Zwiększyły się środki na badania i na naukę w ogóle, cho­ciaż w dalszym ciągu nie były one wystarczające. W la­tach 1951—1960 nakłady na naukę stanowiły około 0,7 proc. dochodu narodowego, tj. dwa miliardy złotych rocznie. Od roku 1960 nakłady na badania i prace rozwojowe zwiększały się przeciętnie o około 12,5 prpc. rocznie i osiągnęły w 1970 roku około 1,9 proc. dochodu narodowego (14,7 mld zł). Wyniki badań przeprowadzonych przez UNESCO wykazały, że Polskę wyprzedzało wiele krajów europejskich: ZSRR przeznaczał 2,7 proc. dochodu naro­dowego na naukę, Czechosłowacja — 2,7 proc., Francja’— 2,2 proc., Holandia — 2,3 proc. O ile wydatki na badania i prace rozwojowe w przeliczeniu na mieszkańca w Polsce wynosiły (1967 r.) 10,6 dolarów, to we Francji— 47,8 doi., Wielkiej Brytanii — 45,2 doi.Jest to jeden z faktów wy­jaśniających przyczyny niedostatecznej efektywności na­szej nauki w latach sześćdziesiątych.